Zielona Góra,

piątek, 1 lutego 2019

Felieton: niemały szok po spotkaniu z europosłem

Felieton

Idą wybory więc pojawiają się od kilu lat niewidziani goście. Kończy się pięcioletnia kadencja europosłów. 

Przyjechał taki europoseł do mojego miasta. Ktoś z rodziny dostał pocztą zaproszenie i dał je mi. Potwierdzam je i idę. Akurat jest po drodze na trening. 

Z jednego treningu idę na kolejny a po drodze chcę obejrzeć choć fragment tego wystąpienia europosła. Tymczasem stoję na przystanku i autobus nie jedzie i nie jedzie. Dzwonię do firmy autobusowej prosząc o informację czy autobus w ogóle dojedzie bo jak jeżdżę w to zapomniane miejsce dojechaćautobusem jest kłopot.

 To kierowcy zwykle zapominają -wg moich doświadczeń- skręcić w ulicę na której czekam. Trzeba wówczas szybko biec do kierowcy i wówczas on zawraca przegubowym autobusem na 4-jezdniowej drodze i mówi że przeprasza bo pojechał na pamięć. Młode siksy z tyłu komentują że to norma na tej trasie że kierowcy się mylą. 

Więc czekam na autobus i nareszcie dojechał ale myślę sobie czy to nie aby dlatego tylko że męczyłem bułę telefonicznie dyspozytorowi. Ale jadę. Na spotkanie docieram spóźniony. Chwilę czekam na sali ale nic się nie dzieje. Więc idę do organizatorów zapytać co się dzieje bo mam teraz już tylko 10 minut czasu i cenię swój czas, i że gdzoe jest to obiecane spotkanie. I kiedy mam przyjść na rozpoczęcie bo mam mało czasu. Jakiś pan- chyba były poseł-  powiedział mi że jestem bezczelny a ja mu na to powiedziałem że tylko chciałem się dowiedzieć kiedy się rozpocznie ów event. 

Nagle to poskutkowało, impreza startuje. Słyszę od europosła że ani USA ani Rosja nie chce Unii Europejskiej bo łatwiej im rozgrywać 400-tysięczną Maltę czy 1,2 -milionową Estonię niż grupę takich mniejszych państw.

Biegnę po kilku minutach na trening ale wracam po ok. 45 minutach. I już po ptokach. Wykład europosła się skończył. Gra kwartet. Lubię muzykę ale okazuje się że muszę uciszać 4 osoby które trajkoczą w rzędzie za mną. Po kilku prośbach jest spoko.

Uciszam też organizatorów którzy się rozgadali zbyt głośno. Najpierw trzy razy podchodzę i uprzejmie proszę aby ciszej rozmawiali bo chcę słuchać muzyki. Po 4 razie nie wytrzymuję i z mojego miejsca syczę coś w stylu "ciszej proszę" poirytowanym głosem. 

Zego już było tym typkom z organizacji wystąpienia europosła za dużo. Nie dość że taki typ jak ja przychodzi i popędza wiceprzewodniczącego europarlamentu by ten się streszczał z tematem to jeszcze truje bułę organizatorom że ci trajkocząc zagłuszają kwartet ze sceny. 

Typek który zaniósł europosłowi umowę na organizację-wypomniał mi że w trakcie koncertu czytałem książkę-istotnie tak przez kilka chwil było. Zaczęli też przez dwie chwile gadać podniesionym głosem, by złośliwie przeszkodzić mi słuchać muzyki klasycznej.

Po koncercie europoseł pytał "co chcecie? - wolny mikrofon czy wino?". Ludność wybrała wino. Ja poszedłem gadać z tym europosłem. Było to dziwne bo unikał odpowiedzi na moje-stawiane wprost-pytania

Opr.A.Fularz


--
-------
Merkuriusz Polski
Www.merkuriusz.co.uk

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Aktualności z Urzędu Miasta