Zielona Góra,

poniedziałek, 18 września 2017

Opinia: Kolejne stracone lata Zielonej Góry


Wiele dyskutowano w ostatniej dekadzie o obecnej pozycji Zielonej Góry. Z licznych artykułów w prasie lokalnej oraz z opinii wyrażanych na rozmaitych forach wyłania się obraz „miasta emerytów", ponad stutysięcznego blokowiska otoczonego lasami, miasta z którego wyjeżdża się nawet po to by się zabawić na weekend albo by móc uprawiać najpopularniejsze sporty (jak choćby pływanie na wakeboardzie, skateboarding czy jazda na rolkach), o pójściu na zakupy nie wspominając. Jest to obraz miasta, które upadło. Cóż więc, krótko mówiąc, należy zrobić by uczynić z niego miasto mogące konkurować z innymi ośrodkami regionu, które jakiś czas temu przejęły od Zielonej Góry rolę regionalnej stolicy?


Adam Fularz

IDEE: Kolejne stracone lata?


Regionalna stolica?


Czy Zielona Góra ma szanse na rolę stolicy regionu o której dekadę temu mówił ks. dr Andrzej Draguła [„Po co nam Zielona Góra?" Puls nr: 100/2006]? Czy Zielona Góra ma szanse być dla zachodniej Polski tym czym Białystok dla Podlasia, Lublin dla Lubelszczyzny, Rzeszów dla Podkarpacia? Dziś jej rola w regionie jest raczej niewykształcona, ogromna większość więzi prowadzi do Wrocławia lub Poznania- to one są niekoronowanymi stolicami tego regionu. Jak więc odzyskać przywództwo w regionie?


Jeśli spojrzymy na historię tego regionu, przekonamy się że dawne stolice gospodarcze regionu Ostbrandenburg (tak się on nazywał przed wojną), legły w gruzach zawieruchy wojennej. Z przepięknego przedwojennego Frankfurtu nad Odrą liczącego wówczas 83 tysiące mieszkańców a pozostało do dziś 60-tysięczne blokowisko oraz niewielka resztka pięknych rezydencji nad Odrą, która uniknęły wojennej zawieruchy. Sąsiednie wielkie miasta, mające nawet sieci tramwajowe Gubin czy Kostrzyn, także nie podniosły się z gruzów wojny i ich centra do dzisiaj są ruinami. Dziś te miasta utraciły dawne znaczenie, często dramatycznie, jak np. Guben, który z prawie 50 tysięcy mieszkańców przed wojną, zmalał do 36 tysięcy mieszkańców w 1981 roku a wreszcie do 20 tysięcy obecnie. Dziś w Guben trzeba wyburzać opustoszałe blokowiska po mieszkańcach, których lokalne władze nie były w stanie zatrzymać. Nie inaczej jest w nadgranicznym Frankfurcie- uważni podróżni zapewne zauważyli iż bloki ubyły nawet przy samym moście granicznym.


Sztucznie wykreowana


Zielona Góra została sztucznie wykreowana na stolicę regionu- przed wojną nie była znaczącym miastem. O powojennym rozwoju zadecydował brak zniszczeń wojennych oraz atrakcyjne położenie. Dziś to miasto jest wprawdzie przede wszystkim blokowiskiem, ale wraz z sąsiednimi, odległymi o kilkanaście kilometrów miastami tworzącymi blisko 200-tysięczną aglomerację. Jest największym ośrodkiem Zachodniej Polski, niemniej tylko pod względem ludności, nie zaś roli jaką ta aglomeracja odgrywa. Z tej pozycji miasto może się rozwinąć w pełną perspektyw aglomerację Środkowego Nadodrza, albo też podupaść, dalej oddając pole dla Wrocławia czy Poznania. Lokalne władze bowiem nie są w stanie pojąć, że by się obronić przed dalszym upadkiem, muszą po prostu konkurować z tymi miastami o pozycję lidera.


Sama 200-tysięczna aglomeracja jak na razie istnieje głównie na papierze. Zrosnąć się nie może, bowiem środek szybkiego transportu zbiorowego który wszędzie indziej w Europie jest szkieletem takich aglomeracji, jest tu niewykorzystany a w dodatku niedawno go rozebrano na terenie centrum miasta. Pociągi, o połowę skracające czas przejazdu do Nowej Soli, drugiej pod względem liczebności części aglomeracji, kursują tylko co 3-4 godziny, wobec czego niemal nikt z nich nie korzysta- ludność podróżuje dwukrotnie wolniejszą, ale częściej kursująca komunikacją autobusową. Nowozmodernizowany tor już się popsuł: koło Starego Kisielina pociągi od strony Nowej Soli zwalniają do 10 km na godzinę.

 O biletach lepiej nie wspominać- dojeżdżając z Nowej Soli do Zielonej Góry transportem zbiorowym trzeba wykupić bilety nawet na 3 przewoźników- komunikację miejską obu miast oraz na połączenie między nimi. Brakuje wspólnego biletu tak powszechnego w innych aglomeracjach. Trudno się więc dziwić że aglomeracja wciąż jest na papierze. A transport, szczególnie zbiorowy jako ten najtańszy , jest zwykle ta pierwszą infrastrukturą na bazie której dopiero mogą się wykształcać inne cechy wielkomiejskie. Tak jest w Japonii czy większości krajów Europy Zachodniej- nawet tam motoryzacja indywidualna okazała się za droga, i to kolej obsługuje gro ruchu. W Zielonej Górze za to kolej do centrum miasta po prostu rozebrano pod budowę ul. Aglomeracyjnej.


Brak oferty handlowej


Zielona Góra nie ma także infrastruktury handlu detalicznego typowego dla innych dużych ośrodków miejskich o wiodącej roli w regionie. Brakuje typowej ulicy handlowej przy której ciągną się domy towarowe. Dawny DH Centrum dziś jest już tylko ruiną choć ongiś był lumpeksem-szmatexem, DH Hermes jest przeszłością i nadaje się jedynie do wyburzenia, a schody do nikąd przy DH Topaz przez wielu lat przerażały przejeżdżających tą główna ulicą miasta, nim się ich pozbyto. Tak samo parterowy barak Empiku powinien zniknąć z pejzażu miasta. Ulica Boh. Westerplatte w niczym nie przypomina pasażu handlowego, choć powinna nim się stać. Dziś symbolizuje ona raczej gospodarczą zapaść i obfituje w ruiny niż stolicę regionu. Również al. Niepodległości mieści dziś urzędy raczej niż sklepy.

Szokuje porównanie Zielonej Góry z miastami wielokrotnie mniejszymi. Centrum Wolsztyna, miasta które z sukcesem opuściło nasz region dla Wielkopolski, zaskakuje tym że na każdej śródmiejskiej uliczce jest pełno sklepów, punktów usługowych, knajpek, barów. Zielona Góra, mimo iż jest rzekomo  kilkakrotnie większym miastem, ma wymarłe centrum miasta. Jeśli nie wierzycie, przejdźcie się Krawiecką, Kościelną, Jadwigi, Masarską. Tego typu uliczki kwitłyby w innym mieście, w Zielonej Górze są slumsami. Powód jest prosty- Wolsztyn postawił na własność prywatną, i domy w centrum miasta mają prywatnych właścicieli którzy w nie inwestują ile mogą, byle tylko zwiększyć swe zyski i dochody. W Zielonej Górze tkwimy wciąż w erze własności komunalnej. Efektem tego jest brak inwestycji w nieruchomości, są one wszak wspólne, a nie prywatne. Do tego dochodzi dyletancka organizacja ruchu drogowego- śródmiejskie wąskie uliczki Wolsztyna są w większości deptakami z dopuszczonym ruchem tylko dla mieszkańców, natomiast w Zielonej Górze są one zwykłymi, arcywąskimi ulicami na których znaczny ruch samochodowy zmusza pieszych do wejścia w bramy.


Gdzie się zabawić?


Brakuje nawet dzielnicy rozrywki, a zielonogórskie lokale nocne uciekły na przedmieścia. We Wrocławiu czy Poznaniu takim miejscem jest rynek. W Zielonej Górze grupa kłótliwych mieszkańców i zasłuchanych w nich polityków zablokowała przekształcenie tego miejsca do podobnej roli rozrywkowej typowej dla np. Rzeszowa. Ci ludzie nie chcieli się wyprowadzić z centrum mimo tego iż zbudowano dla nich z pieniędzy podatników mieszkania w spokojniejszej części miasta. Grupa 100 osób wygrała z gospodarczym interesem dwustu tysięcy. Dziś w niedzielny wieczór na zielonogórskim rynku spotkamy jedynie smakoszy tanich win, a centrum jest kompletnie wyludnione, w przeciwieństwie do tętniących nocnym życiem centrów stolic regionu takich jak Rzeszów. Nieliczni właściciele klubów którzy jeszcze nie opuścili centrum miasta, są bezustannie pozywani pod sąd przez okolicznych mieszkańców. U władz zabrakło stanowczości by interes ogółu postawić ponad interes jednostek, i wyeksmitować ich z mającej zmienić swój charakter dzielnicy nawet wbrew ich woli. 

To przez mało stanowcze władze Zielona Góra upadła także kulturalnie. A przecież wystarczyło tylko sprzedać te mieszkania nawet ich obecnym właścicielom, a ci sprzedaliby je i kupili tańsze w innej lokalizacji, zarabiając krocie na różnicy. Z centrum miasta wyprowadziła się nawet ponad 80-letnia starsza dama, przyjaciółka naszej rodziny. Sprzedała wykupione przez siebie śródmiejskie mieszkanie i za tą sumę z rodziną postawiła domek pod miastem. Ale nie- miasto woli być psem ogrodnika.

Śmieci prawdę mówią


Miasto jest ofiarą przekształceń ustrojowych. Swego czasu jeden z moich przyjaciół dziwił się, z czego to miasto żyje, bowiem nie ma w nim niemal żadnego przemysłu. Istotnie, te słowa potwierdziła garbologia- dyscyplina naukowa zajmująca się badaniem śmieci. W opinii specjalistów z ZGKiM odpowiedzialnych za gospodarkę odpadami, w Zielonej Górze niemal nie występują odpady przemysłowe! Zielonogórzanie na ogół nie mają ani kapitału ani know-how by sami stworzyć sobie miejsca pracy, i od lat wiadomo że konieczni są inwestorzy zewnętrzni. Kogo ściągnięto przez ostatnich 28 lat? I kogo za te niepowodzenia rozliczyć?


Nie mamy nikogo znaczniejszego poza wyrosłym z miejscowej firmy oddziałem koncernu ADB. Trudno wyrokować czy miasto, z którego wg różnych szacunków wyemigrowała co druga wykształcona młoda osoba, ma jeszcze jakieś szanse? Z upadkiem gospodarczym w parze przyszedł upadek kulturalny i społeczny. Większość miasta zajmują slumsy, bo przykładając zachodnioeuropejską miarkę trudno nazwać zdewastowane blokowiska inaczej.

Zielona Góra jest miastem narażonym na olbrzymie niebezpieczeństwa w procesie transformacji ustrojowej- wszak powstała z niczego, niemal tylko na bazie przedwojennego przemysłu już w nim funkcjonującego. Poprzedni system działał w surrealistycznej rzeczywistości gospodarki planowej, i miasto-blokowisko w środku lasów mogło się utrzymać dzięki opartemu na absurdzie systemowi. Nowy system ekonomiczny może się brutalnie obejść z tym „żyjącym z powietrza" miastem, tak jak obszedł się z wieloma podobnymi „sierotami gospodarki planowej" w innych krajach.

Voting by feet

Zielona Góra, miasto stagnacji, miasto-ofiara transformacji ustrojowej, zdaje się teraz wkraczać w kolejny okres długotrwałego uwiądu i stagnacji. Inne miasta z sukcesem przyciągnęły inwestorów, teraz odcinają od tego kupony. U nas szykuje się kolejny okres przeciągania liny między politykami. Władze, nie dość że kłótliwe, to w dodatku są mało stanowcze, mało ambitne, ani trochę dalekowzroczne. Budowa basenu trwała kilkanaście lat, obfitowała w dwie afery! Dziura przy rynku zabudowana nieczynnym domem towarowym również straszy już trzecią a może i czwartą dekadę. Na prosperitę się bynajmniej nie zanosi, i to jeszcze przez długie lata. Miasto nie jest jednak monopolistą, lokalna sieć układów kryjących czy to zwykły dyletantyzm czy to inne interesy ma swoje granice. Miasto spowite zamkniętymi układami traci tych najlepiej wykształconych i najbardziej mobilnych.

 Mieszkańcy dziś głosują nogami, i jeśli te decyzje są na tyle zbiorowe by np. doprowadzić do rozpadu więzi społecznych w danej grupie wiekowej czy do opustoszenia nielicznych już lokalnych klubów, to za nimi pójdą wszyscy ci którzy tylko będą mogli się wynieść z miasta bez perspektyw. Nastąpi reakcja łańcuchowa, pozostaną tylko ci którzy nie mogą się wyprowadzić. Patrząc na środowisko młodych zielonogórzan oraz słysząc o zamknięciach coraz to nowych klubów, wydaje się że ten proces właśnie trwa.


--

__________________________________________________________________________

 

Merkuriusz  Polski

 

Agencja Prasowa. W Krakowie od 3 stycznia 1661 r.






Adam Fularz, manager Radiotelewizji

Prezes Zarządu, WIECZORNA.PL SP. Z O. O.,ul. Dolina Zielona 24A,   65-154 Zielona Góra

Wydawnictwo Merkuriusz Polski
"Wieczorna.pl" sp. z o.o.
T +48604443623
F +442035142037
E adam.fularz@wieczorna.pl
Dolina Zielona 24a, PL 65-154 Zielona Góra
KRS 0000416514, NIP 9731008676, REGON 081032764

AGENCJA PRASOWA MERKURIUSZ POLSKI- Wieści i treści od 3 stycznia 1661

TEKSTY

Każdego dnia Agencja Merkuriusz udostępnia kilka materiałów prasowych ze wszystkich regionów Polski. Dotyczą one najważniejszych wydarzeń w skali kraju, różnych dziedzin życia. Stanowi źródło informacji dla redakcji prasowych.

ZDJĘCIA

Na zamówienie abonenta udostępniamy serwis fotograficzny. Korzystają z niego serwisy internetowe i redakcje prasowe.

WIDEO

Na zamówienie abonenta udostępniamy serwis video. Korzystają z niego stacje telewizyjne.


--

__________________________________________________________________________

 

Merkuriusz  Polski

 

Agencja Prasowa. W Krakowie od 3 stycznia 1661 r.






Adam Fularz, manager Radiotelewizji

Prezes Zarządu, WIECZORNA.PL SP. Z O. O.,ul. Dolina Zielona 24A,   65-154 Zielona Góra

Wydawnictwo Merkuriusz Polski
"Wieczorna.pl" sp. z o.o.
T +48604443623
F +442035142037
E adam.fularz@wieczorna.pl
Dolina Zielona 24a, PL 65-154 Zielona Góra
KRS 0000416514, NIP 9731008676, REGON 081032764

AGENCJA PRASOWA MERKURIUSZ POLSKI- Wieści i treści od 3 stycznia 1661

TEKSTY

Każdego dnia Agencja Merkuriusz udostępnia kilka materiałów prasowych ze wszystkich regionów Polski. Dotyczą one najważniejszych wydarzeń w skali kraju, różnych dziedzin życia. Stanowi źródło informacji dla redakcji prasowych.

ZDJĘCIA

Na zamówienie abonenta udostępniamy serwis fotograficzny. Korzystają z niego serwisy internetowe i redakcje prasowe.

WIDEO

Na zamówienie abonenta udostępniamy serwis video. Korzystają z niego stacje telewizyjne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Lubuskie Wiadomości

Radio Zachód