Zielona Góra,

czwartek, 4 maja 2017

Co z aglomeracją Zielona Góra- Nowa Sól?

Wg mnie bezsensownie rozpatrywano rolę torów do centrum miasta w kontekście przewozów miejskich, a nie- podmiejskich. Teraz już nie ma szansy na powstanie aglomeracji- przesiadki na dworcu zajmują zbyt długo, ba autobusy miejskie nawet omijają ów dworzec, który ma przewozy jak w małym Żmigrodzie.. 

Politycy, likwidując sieć miejskich torowisk kolejowych, zlikwidowali szansę na powstanie aglomeracji. Sądzę, że oni do dziś nie rozumieją, jaki majątek zmarnowali, i ileset milionów strat spowodowali dla lokalnej gospodarki i dla samych mieszkańców.

Politycy obrani w poprzednich wyborach zlikwidowali sieć wewnątrzmiejskiej kolei, sądząc że omijajace centrum torowisko s-bahnu, ocalałe, ale nieużywane od wielu lat, jest zbyteczne, nie rozumiejąc, że jednocześnie zniszczyli największą szansę tego miasta. Okazję na stworzenie aglomeracji razem z okolicznymi miastami, poprzez odtworzenie sieci kolei podmiejskich jakie działały przed II wojną światową.

Wewnątrzmiejska sieć kolei umożliwiała bezprzesiadkowe połączenia do miast wokół Zielonej Góry. Ludność nie lubi się przesiadać, a decyzja polityków o likwidacji torów do centrum miasta spowodowała, że podróżnych do kłopotliwych przesiadek po prostu zmuszono. Dworzec jest położony poza centrum miasta, wszelkie czasy podróży się znacznie wydłużą. Przesiadek będzie musiało być więcej, w efekcie aglomeracja po prostu nie wykształci się, albo- wykształci się gorzej.

Pociągi - autobusy szynowe z okolicznych miast wokół Zielonej Góry- Sulechowa, Nowej Soli, Żar, Żagania, mogłyby dojechać bez przesiadek aż do okolic ścisłego centrum, np. al. Wojska Polskiego, okolic biblioteki wojewódzkiej (nawet tam dochodziły bocznice do Polmosu) czy Focus Parku, gdyby nie decyzje lokalnych polityków- którzy zerwali torowisko, ścieżkę rowerową projektując na torach, zamiast obok torów (pas terenu był szeroki). Odbudowa tego systemu pokosztuje setki milionów złotych, a straty z tytułu niepowstania lub słabszego rozwoju aglomeracji- to mogą być miliardy złotych. Ci ludzie tego przecież nie zapłacą, choć to ich decyzje spowodowały te straty.

W Ziel. Górze i okolicach transport zbiorowy niemalże nie istnieje, poza jednym korytarzem linii autobusowych (o numerach 0/8/80). Ludność musi posiadać 2 razy więcej samochodów (w przeliczeniu na mieszkańca) niż w Berlinie, i nawet więcej niż w Warszawie, mieście nadzwyczaj prosamochodowym. W Warszawie ludność posiada około 550 samochodów na 1000 mieszkańców, w Zielonej Górze aż 590! Tymczasem na tysiąc berlińczyków przypada 300 samochodów, w Amsterdamie - 350, w Wiedniu - 390.

Czy politycy naprawią kolej miejską w Zielonej Górze? Nie liczmy na to. Chyba trzebaby jakiejś rewolucji...
 
Złą, destrukcyjną rolę odgrywają także media. Dziennikarze, zamiast przedstawiać argumenty różnych stron, słowem nie wspomnieli, gdy wypominałem to gigantyczne marnotrawstwo. Wysłałem nawet listy do lokalnych redakcji, ale - temat od dekady jest kompletnie przemilczany.
 
Kolej, która działa po niemieckiej czy czeskiej stronie granicy, po polskiej stronie całkowicie obumarła, co obserwuję mieszkając kilkadziesiąt metrów od torów- przy linii ongiś popularnej kolei podmiejskiej, którą dziś, coraz rzadziej i rzadziej kursują przerażająco opustoszałe pociągi. Czy jest szansa że kolej podmiejska jeszcze powróci?
opr. A. Fularz 2017

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Lubuskie Wiadomości

Radio Zachód