Zielona Góra,

sobota, 8 kwietnia 2017

Sztuka tworzenia miast w kontekście Zielonej Góry








Adam Fularz
Po jednej z konferencji uczestniczyłem w kuluarowych rozmowach samorządowców z inwestorami. Prezydent miasta Nowej Soli opowiadał anegdotę o tym jak to stracił inwestorów ponieważ ci wybrali Wrocław. O wyborze lokalizacji przeważył głos tych managerów, którzy woleli miasto ”gdzie o pierwszej w nocy wyjdą na ulice i będzie tłum ludzi” i gdzie oferta kultury jest bardziej bogata.
Fot. Silicon Valley, cc wikimedia
W wielu polskich miastach brakuje czegoś co określić można jako kreatywne środowisko. W Polsce znane już są teorie autorstwa dr Charlesa Landry’ego, autora książki „Sztuka tworzenia miast” („The Art Of City-Making”) znanego eksperta Banku Światowego od rewitalizacji miast i metropolii, mającego na swym koncie 450 zrealizowanych projektów w blisko 50 krajach świata. W jego książce „Miasto kreatywne” („The Creative City”) pisze on że dla bogacenia się miasta nieodzowna jest twórcza atmosfera i podaje na dowód swej tezy wiele przekonywujących przykładów. Twórcza atmosfera przyciąga wg teorii dowodzonych na kartach jego dzieł kapitał ludzki, a w ślad za nim podąża kapitał finansowy.
Fot. Badacz Miast Richard Florida, autor pojęcia "klasa twórcza" (cc wikimedia)

Aby twórcza atmosfera w ogóle miała szansę zaistnieć, wymaga ona odpowiedniej twardej infrastruktury: deptaków, stref pieszych, terenów rekreacyjnych, ławek, fontann, kawiarni, klubów, ogródków kawiarnianych. Świetnym przykładem tej polityki jest Kraków, gdzie po prostu istnieje ogromna liczba tego typu infrastruktury, często bardzo atrakcyjnej, jak np. ogródków kawiarnianych i piwnych w pełnych zieleni podwórcach kamienic czy pełne ławek Planty czy Błonia. Wiele miast oferujących mieszkańcom zdegradowane, nieatrakcyjne, pozbawione roślinności przestrzenie miejskie już tej infrastruktury kontaktów międzyludzkich o dobrej jakości de facto nie posiada- są to co najwyżej wybiegi dla psów. Wg Landry’ego miasta te skazane są na upadek, ponieważ nie przyciągną kapitału ludzkiego.
Do tej infrastruktury zalicza się wg Landry’ego przede wszystkim infrastruktura miękka- oprócz instytucji zaliczają się do niej także normy i społeczne zwyczaje. Jedne z nich mogą przyspieszać rozwój, inne go blokować. Czynnikiem blokującym rozwój jest wg Landry’ego uprzedzenie do obcych (ksenofobia), a czynnikami wspomagającymi rozwój ”tolerancja, otwartość, zaufanie.”
Głównym z kluczowych warunków sukcesu metropolii jest kultura, będąca częścią infrastruktury miękkiej. Kultura przyciąga bowiem związaną z nią bohemę artystyczną, powoduje jej aktywizację. Kultura buduje twórczą atmosferę miasta. Tam, gdzie kwitnie życie kulturalne, ludzie chcą się spotykać, i rodzą się nowe pomysły. To bohema zaraża ludzi twórczą inspiracją, innowacyjnością, nonkonformizmem prowokującym zmiany. Miasta bez kultury zastygają w rozwoju. To za radą Landry’ego wiele miast żyjących w stagnacji zdecydowało się inwestować w teatry, muzea, galerie, festiwale, by ściągnąć bohemę i tworzyć atmosferę dla spotkań.
Duże korporacje międzynarodowe ze względu na swych pracowników wolą się lokować w miastach których otoczka kulturalna tworzy imidż miasta kreatywnego. Wybierają miasta w których sądzą iż znajdą bardziej kreatywnych, pomysłowych, utalentowanych pracowników. Kreatywność jest dziś jedną z najbardziej poszukiwanych cech pracowników. Ponadto chcą lokować się w miastach w których ich kadra będzie czuła się na tyle dobrze, by nie myśleć o zmianie pracodawcy i wybrania lepszego ośrodka.
Fot. Życie nocne w Austin, USA (cc wikimedia)
Żyjemy w czasach postmodernizmu, sztuki minimalistycznej. To okres w którym popularne są inne, bardziej postmaterialistyczne i mocno zdywersyfikowane koncepcje życia. Dawne religie zastępuje wyznaniowy patchwork- indywidualny zlepek fragmentów różnych wyznań. Kultury zazębiają się, przenikają się mieszając się w podobnym stopniu jak religie. Powstaje eklektyczna kultura miejska- zlepek ideologii różnych subkultur i ruchów.
Inwestorzy, szczególnie ci zagraniczni, poszukują ośrodków w których nie napotkają wrogości dla swego odmiennego trybu życia, innej wiary czy zwyczajów. Poszukują ośrodków o rozbudowanym i różnorodnym życiu kulturalnym- i preferują te z ulicami pełnymi ulicznego gwaru i pełnych ogródków kawiarnianych od miast z wymarłymi centrami zdegradowanymi np. nadmiernym ruchem samochodowym, miast których mieszkańcy nie znają innych kultur, są ksenofobicznie nastawieni do obcych.
Leeds położony na północy Anglii może być przykładem miasta które przez moment było klubową stolica kraju, do dziś jest mekką dla fanów imprez muzyki klubowej tej części kraju i jednocześnie jest trzecim centrum finansowym Królestwa. Niedawno wybrano go najlepszym brytyjskim miastem do prowadzenia biznesu. Wielu managerów jeździ nawet z Londynu na imprezy w tym mieście. Co wieczór dzieje się kilkadziesiąt imprez klubowych, nie wspominając o pozostałej ofercie.
Miasto podkreśla na każdym kroku swoją wielokulturowość. Symptomem tego może być np. przyjazny stosunek do imigrantów z Karaibów, Jamajki tworzących większą część sceny muzyki klubowej tego postindustrialnego miasta objawiający się nawet w chronieniu ich imprez, korowodu Leeds Carnival czy festynów przez miejscową policję, rzecz zupełnie nie do pomyślenia w Polsce. Utrzymuje się centra w których lokalni muzycy mogą profesjonalnie nagrywać swoją twórczość, promuje dj-ing udostępniając nawet wszystkim chętnym do nauki sprzęt didżejski na specjalnych stoiskach ustawianych podczas różnych imprez masowych. Dzięki udostępnieniu tego kosztownego sprzętu młodzież ma szansę zaznajomić się np. z techniką odtwarzania muzyki z płyt winylowych. Kulturę wspiera się całościowo, zaczynając od samych podstaw. Miasto wydało wiele zespołów o światowej sławie, np. Iration Steppaz, Chumbawamba, Forward Russia.
O ile wielokulturowy Wrocław jest polskim przykładem miasta skutecznie przyciągającego kapitał ludzki i finansowy, o tyle tego antyprzykładem jest Zielona Góra. Miasto traci mieszkańców, szczególnie tych młodych. Aż jedna trzecia ankietowanych osób do 30 roku życia wyraziła niezadowolenie z mieszkania w nim, jedna czwarta za główny mankament miasta uznała brak oferty kulturalnej ich interesującej, stawiając kulturę nawet ponad rynek pracy, bardzo nieatrakcyjny w tym dziś niemal całkowicie pozbawionym przemysłu mieście.
Aż 66 % osób do 30 roku życia mocno lub bardzo mocno doskwiera słaba oferta kulturalna lub jej brak. 36 % osób poparło tezę iż jeśli chodzi o kulturę, to w mieście jest fatalnie, osoby te nie mają gdzie się udać i nudzą się. Co czwarta osoba wyjeżdża raz w miesiącu i częściej poza to miasto w celu rozrywki. Również co czwarta osoba planuje opuścić to miasto gdy tylko będzie mogła, 30 % pozostałoby w nim gdyby miało takie same możliwości pracy i rozrywki jak w innych miastach. Dalsze 30 % rozważa taką możliwość. Jedynie 16 % osób ankietowanych nie zamierza opuścić tego miasta. Ocenę ankietowanych na temat ilości osób które już opuściły to miasto przedstawiono w tabeli 1. Są to dane szokujące, ale podobne symptomy jak w Zielonej Górze występują w wielu innych miastach kraju.
W Zielonej Górze dodatkowo kryzys kulturalny pogłębiają znikome nakłady na kulturę (na tą bardziej współczesną i popularną muzyczną czy taneczną część kultury przeznaczono jedynie 77 tys. PLN z ponad 300 mln budżetu miasta), podczas gdy gro z kilku mln środków na kulturę przeznaczono na finansowanie etatów pracujących w domach kultury. Miejskie placówki kultury są obsadzone przez osoby niekompetentne, nie potrafiące współpracować z osobami czy organizacjami z zewnątrz. Dla przykładu, ustosunkowanie się do propozycji reaktywowania festiwalu reggae w Zielonej Górze zajęło osobom odpowiedzialnym za miejską kulturę ponad półtora miesiąca. Uzyskanie jakiejkolwiek odpowiedzi, nawet negatywnej, wymagało licznych ponagleń. Miasto ongiś organizujące festiwal o międzynarodowym zasięgu (Festiwal Piosenki Radzieckiej) dziś nie organizuje nic znacznego. Tamtejszy amfiteatr przez długie lata był ruiną, niedawna inwestycja w jego remont była nietrafiona: do dziś nie zadaszono go co uniemożliwia przeprowadzanie w nim imprez o większym budżecie z uwagi na ryzyko niepogody.
Władze tego miasta poleciały dodatkowo w 2007 roku zrywać wszystkie plakaty z muzyką klubową, pozostawiając jedynie możliwość rozplakatowywania imprez na słupach odpłatnie oblepianych przez mający monopol miejscowy ośrodek kultury i nie udostępnił bezpłatnych słupów i tablic tak jak to czynią inne miasta. Wysoki koszt typowego rozplakatowania (od 200 do 400 PLN) powoduje dalszą zapaść życia kulturalnego Zielonej Góry. Dodatkowo do tego dochodzi represyjny stosunek tamtejszych władz do np. do osób korzystających z narkotyków miękkich, także i w tym mieście tworzących lwią część oferty muzycznej.
Centrum Zielonej Góry wieczorami wymiera, brak jest przechodniów, tego tłumu tak widocznego wieczorami np. w centrum Wrocławia. Nieliczni managerowie klubów mają wytaczane procesy sądowe za zakłócanie ciszy nocnej. Brakuje dzielnicy rozrywki, nieliczne kluby wyniosły się na przedmieścia czy nawet poza administracyjne granice miasta. To miasto nie ma nawet parku z prawdziwego zdarzenia ani salonu towarzyskiego w postaci ogródków kawiarnianych czy piwnych. Nawet jeśli nieliczne takie przybytki istnieją, są one otoczone brzydkimi budynkami i ulokowane w pozbawionym zieleni, zaniedbanym, od lat nie remontowanym centrum miasta wyłożonym płytkami sprzed 40 lat (choć te mają być wymienione). Zielona Góra jest dobrym antyprzykładem „sztuki tworzenia miast” wg Landry’ego.
Fot. Skyline Zielonej Góry, fot. Piotr Ernest, http://piotrernst.blox.pl/

Tabela 1. Odpowiedzi ankietowanych młodych mieszkańców Zielonej Góry na pytanie „Oceń procentowo, oszacuj jaki procent twoich znajomych opuścił to miasto?”
1) 27.39% [43]: 30-49% opuściło miasto
2) 25.48% [40]: 10-29% opuściło miasto
3) 19.11% [30]: 50-70 % opuściło miasto
4) 17.83% [28]: Poniżej 10% opuściło miasto
5) 8.92% [14]: Powyżej 70 % opuściło miasto

Źródła:
[1] Witryny internetowe www.charleslandry.com oraz www.comedia.org.uk
[2] Badanie jakości życia osób młodych w mieście Zielona Góra, wyniki ankiety on-line: http://www.ankietka.pl/wyniki/1030/zobacz.html
[3] Żakowski Jacek, Edwin Bendyk „Miłuj geja swego” w tyg. Polityka, 23/2005 (2507)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Lubuskie Wiadomości

Radio Zachód