Zielona Góra,

sobota, 8 kwietnia 2017

Park Sowińskiego, Zielona Góra. Czy powstanie tutaj fontanna?

propozycja do Budżetu Obywatelskiego- koszt fontanny pływającej już znamy, jest to ok. 80 tys. PLN. 



O przebudowę i powiększenie stawu parkowego w parku Sowińskiego w Zielonej Górze. 
Staw znajduje się w głębokiej pieczarze. Ireneusz Wróbel, projektant stawu, umieścił go zbyt głęboko. Staw znajduje się ok. 2,5 do 3 metrów poniżej powierzchni terenu parku. Jest mały, na tyle niewielki że mieskająca w nim pojedyncza kaczka nie może nawet wzbić się w powietrze. Staw jest ukryty w ok. 3-metrowym wykopie. Jest brzydki i nieatrakcyjny.
Propozycja
Proponuję by staw powiększono cztero- do pięcokrotnie. Staw stałby się głównym elementem parku przy ul. Sowińskiego. Wytyczonoby nowe aleje parkowe wokół stawu, w obniżeniu terenu, tak aby znajdowały się tuż nad wodą. Utworzonoby pomosty, niczym na Wagmostawie. 
Proponuję budowę dużego stawu parkowego o rozmiarach Wagmostawu. Staw posiadałby niewielką wyspę dla ptactwa wodnego, z domkami dla kaczek i domkiem dla pary łabędzi. W mieście Zielona Góra nie ma łabędzi. Ptaki które ongiś mieszkały w mieście - wyemigrowały, dziś mieszkają na starorzeczzu w Krępie.  Nawet na Wagmostawie, podczas przebudowy stawu, nie zbudowano domków dla łabędzi, choć mieszkały one ongiś na tym stawie. Były one dokarmiane przez miasto resztkami jedzenia z restauracji Palmiarnia. Po zmianie władzy dokarmiana ptaków zaniechano i ptaki się wyniosły. 
Podniesienie poziomu lustra wody w stawie
Możliwe jest przebudowanie odpływu wody ze stawu, który okazał się mieć własne, bogate w wodę źródła. Możliwe jest przebudowanie odpływu wody w taki sposób by podnieśc poziom lustra wody o półtora, dwa metry. Staw powinien być widoczny z poziomu powierzchni parku. Obecnie jest schowany w głębokim wykopie.
Budowa stawu była podporządkowana idei osuszenia miejskich piwnic. Konieczna jest zmiana tej idei, nową ideą byłoby zbudowanie stawu parkowego który byłby ozdobą parku i atrakcją turystyczną. 
Fontanna pływająca
Rozmawiałem z dyrektorem handlowym firmy która ufundowała fontannę pływającą na Wagmostawie. Fontanny tego typu są produkowane w Zielonej Górze w dzielnicy Racula, gdzie istnieje zakład produkcji fontann. Firma ta może wyprodukować drugą, kolejną fontannę w mieście. 
Możliwość budowy fontanny multimedialnej
W Opolu na podobnym stawie wybudowano wielką fontannę multimedialną dającą pokazy światło- muzyka- woda w określonych porach dnia. W Rzeszowie także wybudowano nowoczesną fontannę multimedialną. Koszty takiej fontanny wynoszą od kilku do kilkunastu mln PLN, składa się ona z dziesiątek, a czasem setek dysz wodnych.

Fontanny tego typu szybko stają się popularnymi atrakcjami turystycznymi miasta, a specjalne pokazy przyciągają tłumy gapiów. W Opolu czy Rzeszowie fontanna multimedialna jest jedną z głównych atrakcji turystycznych tych miast. Zielona Góra, jako miasto pozbawione atrakcji turystycznych, powinna się starać wzbogacić ofertę turystyczną poprzezz tego typu inwestycje.

Ptactwo wodne
W stawie znajduje się jedna kaczka, która pływa na małej powierzchni wody. Ptak nie może nawet swobodnie wystartować do lotu, ponieważ staw jest zbyt mały by ptak mógł się rozpędzić i wzbić się w powietrze, a ściany stawu są zbyt strome. Budowa wysepki dla ptactwa wodnego da ptakom szanse odpoczynku. Obecnie brzegi stawu są zbyt strome by kaczka mogła na nie wejść i ów jeden, pojedynczy ptak nawet śpi pływając na wodzie.


Artykuły prasowe

(Gazeta Wyborcza, rok 2001)
Do końca roku w parku Sowińskiego powstanie duży staw. To pierwszy od kilkudziesięciu lat zbiornik otwartej wody w Zielonej Górze. Ma powstrzymać podtapianie parku i jego okolic.

Projekt budowy stawu czekał na realizację od 1998 roku. Przetarg na wykonawstwo wygrała zielonogórska spółka Poszukiwania Naftowe "Diament". W tym tygodniu podpisze umowę z miastem, w której zobowiązuje się zakończyć prace do końca roku.
Staw o powierzchni 0,5 ha wraz z wybudowanymi dookoła alejkami, ławeczkami będzie ozdobą parku, ale ma spełnić znacznie ważniejsze zadanie. Przede wszystkim wraz z drenażem ma zmniejszyć ilość wody, która teraz wsiąka w grunt i systematycznie podtapia ten teren i stojące w pobliżu domy. Poprawy można się spodziewać po roku, półtora od wybudowania stawu. 
Rabusie i paradoksy 
Pomysłodawcą i projektantem otwartego zbiornika wody w parku Sowińskiego jest dr Ireneusz Wróbel i prowadzona przez niego firma Aquageo. Autor przez wiele lat zajmował się problemem wody w mieście i badał zjawisko powodzi hydrogeologicznych.
- Miasto leży na wzgórzach, więc dlaczego woda podtapia domy położone na zboczach najwyższych wzniesień? Albo. Świeci piękne słońce, jest środek lata, a ludzie na starówce muszą pompować wodę z piwnic. Długo nie znaliśmy odpowiedzi na te pytania - mówi dr Wróbel.
W skrócie historia tych paradoksów wygląda tak. Centrum Zielonej Góry przed osadnictwem było bagnami i rozlewiskami nad Złotą Łączą i jej licznymi, bardzo nieregularnymi dopływami. Ale woda przyciągnęła ludzi. Jeszcze w XVIII wieku w mieście koryta rzeki były odkryte. Potem ujęto Łączę w fosę, kanał, a jej dopływy zasypano, budując kolejne domy. Od końca XIX wieku aż po lata 70. XX wieku mieszkańcy prowadzili rabunkową gospodarkę wodną. Rozwijany był bardzo wodochłonny przemysł: włókiennictwo, produkcja wina, wódki, piwa, octu. Odwiercano kolejne studnie. 
- W Polskiej Wełnie bardzo długo do wyprodukowania 1 m tkaniny zużywano 600 litrów wody - przytacza przykłady dr Wróbel. - To musiało się źle skończyć, czyli katastrofą wodną.
W latach 60.-70. zwierciadło wód gruntowych obniżyło się nagle o 18-20 metrów. W mieście zaczęło brakować wody. Za tak nagłą zmianą nie nadążyły rośliny. Wyschła aleja lip przy al. Niepodległości, wysokie topole przy obecnej al. Konstytucji 3 Maja, drzewa na pl. Pocztowym. Aż nagle w połowie lat 80. w niektórych budynkach, np. w szkole przy Zamenfoha, posadzki pokryły się wodą. Prawdziwa klęska zaczęła się od lat 90. Tym razem wody było w nadmiarze. Dlaczego? 
Mądrzy po szkodzie
Wodnym katastrofom nie można było zapobiec. Nikt bowiem 30-40 lat temu nie znał budowy hydrogeologicznej Zielonej Góry. - To lata żmudnych badań - mówi Irena Wróbel pracująca razem z mężem w Aquageo. - Dopiero teraz wiemy, gdzie w mieście są zbiorniki wód podziemnych, znamy ich budowę, głębokość.
Nie jest też już tajemnicą, że są tereny w mieście, jak np. w parku Sowińskiego, gdzie woda gruntowa jest 30 cm pod powierzchnią ziemi, a po deszczu wypływa na wierzch. Nie działa w mieście żaden (oprócz Polmosu) z zakładów pobierających wodę do produkcji. Mieszkańcy piją wodę doprowadzaną z Zawady i Obrzycy. A wód gruntowych zrobił się nadmiar.
- Nagle odżyły dawne koryta rzek pod miastem - mówi Irena Wróbel. - Tak to jest w naturze. Mogą być nieczynne dziesiątki lat, ale woda zawsze znajdzie stare ścieżki.
Idąc po śladzie dawnych cieków, znajdziemy budynki najczęściej i najbardziej zalewane. Szkoła przy ul. Licealnej jest już po osuszaniu, ale wybudowana jest w poprzek koryta Złotej Łączy i przez wiele lat była zalewana. Tak jak filharmonia. Dopiero przed budową nowej sali wykonano drenaż terenu. Bardzo ucierpiały domy przy parku Sowińskiego. W czasach suszy zaczęły osiadać, na murach pojawiły się spękania. Na początku lat 90. ściany dopadła z kolei wilgoć.
Będzie staw i specjalna kanalizacja 
Po wybudowaniu stawu minie rok, półtora i park wraz z otoczeniem odżyje. Teraz bowiem zbyt duża ilość wody jest groźna nawet dla roślinności. Zbiornik w parku to jedna z inwestycji zaplanowanych przez władze do osuszenia miasta. Od ubiegłego roku budowana jest w centrum specjalna kanalizacja odbierająca więcej wód deszczowych. Jest wykonana też przez Aquageo koncepcja, jak jeszcze w inny sposób zmniejszyć negatywne skutki zbyt dużej ilości wód gruntowych na starówce i wykorzystać deszczówkę.
Co nas nęka
Od połowy lat 80., a szczególnie w ostatnich 10 latach Zieloną Górę nawiedzają powodzie hydrogeologiczne. Rozwijają się latami, niezauważalnie, ale po osiągnięciu kulminacji są bardzo dokuczliwe. Utrzymują się miesiącami i ustępują bardzo powoli. Powodzie te występują tam, gdzie grunt ma bardzo skomplikowaną budowę geologiczną, wzdłuż wielkich dolin rzecznych, na obszarach, gdzie zniszczono dawną sieć hydrograficzną (np. zasypano dawne koryta rzek), w sytuacji gdy nie określono trendów zmian w stosunkach wodnych, gdy w projektach budynków nie uwzględnia się okresowych spiętrzeń wód gruntowych.
Na podstawie publikacji dr I. Wróbla: "Powodzie hydrogeologiczne w Zielonej Górze"







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Lubuskie Wiadomości

Radio Zachód